Iskra Pszczyna: Pamiętaj, skąd jesteś.

W Pszczynie zawsze działo się tyle, że czasami brakowało czasu na futbol. Ekipy zdjęciowe kręciły tu filmy o pełnym przygód życiu książęcej familii. Po wojnie wiele lat poświęcono na badanie tragicznej historii, której sprawcami byli pod koniec II Wojny Światowej hitlerowcy. Na stadionie miejskim przy Bogedaina od piłkarzy często ważniejsi byli lekkoatleci. Ale koniec końców futbol się obronił i dziś w Iskrze jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. 

– Cała jestem w maku. – mówi Grażyna Szapołowska do Bogusława Lindy na zamku w Pszczynie oddając się miłosnym igraszkom w “Magnacie” Filipa Bajona. Szapołowska jest filmową żoną księcia Jana Henryka XV, Linda jej pasierbem. Książe pszczyński ma coraz więcej problemów, nie tylko z niewierną małżonką. Wykańczają go podatki, tropią dłużnicy wraz z wymiarem sprawiedliwości. Pszczyna jest w polskich rękach. Hochberg musi pokłonić się władzom przeciw którym niedawno toczył zwycięską bitwę pod górą świętej Anny. Decyduje się przyjąć polskie obywatelstwo. 

Burzliwe życie księcia

Niedaleko zamku, którego mieszkańców trapiły najróżniejsze problemy w latach trzydziestych minionego stulecia rozpoczęła się budowa stadionu.  Dziś rozgrywa na nim swoje mecze Iskra Pszczyna. Już w 1928 roku z inicjatywą zlokalizowania w mieście obiektu sportowego wyszły polskie organizacje młodzieżowe. Cztery lata później wskazano teren pod inwestycję, którą wznoszono siłami mieszkańców Pszczyny. Jednym z budowniczych był Franciszek Studzieński, cieśla w dobrach książęcych. Wraz z innymi pracował od siódmej rano aż do wieczora. Prace przyniosły wymierne oszczędności. Zaoszczędzono ponad tysiąc złotych. Według dokumentów, miasto przeznaczyło na budowę 38 tysięcy.

31.sierpnia 1936 roku dokonano hucznego otwarcia. Uroczystości na stadionie poprzedziła msza święta w kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych. W samo południe na stadion przybył wojewoda śląski, Michał Grażyński. Niedługo później rozpoczął się pierwszy historyczny mecz. Drużyna mieszkańców Pszczyny podejmowała lipiński Naprzód. Cały dochód z biletów, które kosztowały od dziesięciu do pięćdziesięciu groszy przekazano na Fundusz Obrony Narodowej. Zebrano 642 złote.

Uściślijmy, że od 1919 roku w piłkę grał jeszcze w Pszczynie klub założony przez jej niemieckojęzycznych mieszkańców. Posiadał swoje boisko, nie odniósł większych sukcesów. W zasadzie zasługuje na wzmiankę tylko przez osobę Jana Larysza. Patrona stadionu Iskry, który przygodę ze sportem zaczynał właśnie tam od gry na bramce. 

Książe Jan Henryk XV był już pod koniec lat trzydziestych słabego zdrowia. Nie poruszał się o własnych siłach. Dwa miesiące wcześniej pochował swojego syna, którego romans z macochą położył się cieniem na całej familii. Bolko prowadził rozwiązłe życie, nie stronił od rozrywek i ciemnych interesów. Na domiar złego wpadł w Gliwicach w ręce Gestapo. Wojna była coraz bliżej, jednak po interwencji polskich władz udało się go uwolnić. Zmarł w wieku 26 lat. Podobno od urodzenia był lichego zdrowia. Po mieście krążyły plotki, że to jednak nie wrodzona choroba a nabyta zaprowadziła najmłodszego z synów księcia na tamten świat. Starsi, Jan Henryk XVII i Aleksander wkrótce trafili na front. Ich ojciec wojny już nie dożył. W 1938 roku został pochowany obok swego przedwcześnie zmarłego potomka w Parku Zamkowym w Pszczynie. 

Nie wolno zapomnieć

Stadion w Pszczynie utkwił w pamięci wielu pokoleń Polaków i Żydów kilka lat później. Znajdował się na drodze Marszu Śmierci  z obozu zagłady w Oświęcimiu do Wodzisławia Śląskiego. Gdy 17.stycznia 1945 niemieccy hitlerowcy zarządzili ewakuację Auschwitz ze względu na nacierające oddziały Armii Czerwonej, Pszczyna stała się jednym z miejsc kaźni. Na stadionie i w jego okolicach rozstrzeliwano najsłabszych. Bez względu na wiek i płeć. Symbolem ludobójstwa w Pszczynie jest dziecko trzymające blaszany kubek przy główce. Szczątki dziewczynki odnaleziono w 1965 roku w wyniku ekshumacji trzech położonych obok siebie mogił. Tak też złożoną ją do grobu.

Potomkowie rodu Hochbergów nie splamili nazwiska służbą dla niemieckich oprawców. Jan Henryk XVII po trzyletnim internowaniu w Wielkiej Brytanii, odzyskawszy wolność wstąpił do armii brytyjskiej, jako ochotnik. Z kolei Aleksander dzień przed wybuchem wojny opuścił Pszczynę. Pod nazwiskiem Pszczyński brał udział w walkach pod Monte Cassino. Podporucznik Wojska Polskiego wchodził w skład osobistej ochrony generała Władysława Sikorskiego. 

Piłkarze na drugim planie

Iskra powstała z przekształceń czterech innych klubów – efemeryd, działających w Pszczynie. Po wojnie stadion miejski dostał w dzierżawę Kolejarz, który z kolei szybko wchłonęło Ogniwo. Wkrótce Ogniwo zostało przejęte przez Spartę a ta z kolei padła ofiarą Energetyka. Zmiany nazw były spowodowane przeobrażeniami gospodarczymi zakładów wspierających pszczyński sport, co w latach pięćdziesiątych poprzedniego wieku było normą. Jednak nawet socjalistyczni działacze mieli takiego stanu rzeczy serdecznie dość. Zdecydowano, że choćby się waliło i paliło, od 1961 roku, klub nazywać się będzie Iskra. Tak jest do dziś. Gwoli ścisłości dodajmy, że po zmianie szyldu zniknął jednak nie tylko Energetyk. Przy okazji rozwiązano Start, pewnie dlatego, aby nikomu nie przyszło do głowy… wymyślić mu inną nazwę. Wspomnijmy jednak, że obok Iskry piłkę kopano też w Zrywie. Co ciekawe, klub złożony był z wychowanków domu poprawczego.

Za datę powstania Iskry przyjęto rok 1951, ale jest to data mocno umowna. Pierwsze wzmianki dotyczące gry piłkarzy pochodzą już z 1945 roku. Mimo że stadion nie posiadał tartanowej bieżni, to jednak lekka atletyka nadawała ton klubowemu życiu. Wszystko za sprawą Jana Larysza, wieloletniego prezesa Iskry, jednocześnie trenera lekkoatletów. Przed wojną Larysz, trenował w Katowicach. Był nawet wicemistrzem Śląska w rzucie oszczepem. Po powrocie do Polski z Anglii w 1947 roku, gdzie służył w I Korpusie Polskim między innymi pod dowództwem generała Stanisława Maczka, trafił do Pszczyny wraz z zakładem produkcyjnym Elwo. Z ramienia przeniesionego w 1950 roku z Bielska – Białej przedsiębiorstwa zarządzał klubem przez 32 lata, co czyni go jednym z najdłużej zarządzających klubem sportowym prezesów na Górnym Śląsku. Larysz rozbudował sportową infrastrukturę. Pozyskał na przykład tereny dawnej ujeżdżalni książęcej. Do pracy z lekkoatletami ściągnął całkiem pokaźną, grupę trenerów. Jednym z nich, był Henryk Studzieński, syn cieśli z dóbr książęcych, który w latach trzydziestych w czynie społecznym budował stadion. Iskra miała też swoich kolarzy, siatkarzy, koszykarzy, szachistów… a nawet żeglarzy. 

Piłkarze mieli pod górę

Ze względu na wielosekcyjny charakter klubu i na miłość jego prezesa do lekkiej atletyki, piłkarze w Pszczynie, nie mieli łatwego życia. Większość sił i środków szła nie na biegających po murawie, ale tych wokół murawy. – Największym talentem był u nas Edward Wojtala. Za młodych lat Eda poszedł do Górnika, ale trafił na czasy, gdy zabrzanie byli najmocniejsi w swojej historii – opowiada Wojciech Studzieński, wnuk Franciszka, syn Henryka i kierownik drużyny zarazem. – Rywalizacji z Włodzimierzem Lubańskim nie mógł wygrać. Gdyby w tym samym czasie, co Lubańskiemu nie strzeliły mu więzadła, pewnie zrobiłby większą karierę. A tak jeden trafił na stół operacyjny w Wiedniu, drugi w Krakowie.

Młodsi kibice powinni kojarzyć, głównie z gry w Górniku, Grzegorz Lekkiego i Przemysława Pitrego – znanego dobrze i przy Roosevelta i przy Bukowej. Obaj są wychowankami Iskry. Jako trener największe sukcesy z Iskrą odniósł Jan Żurek, znany z trenowania wielu ekstraklasowych i pierwszoligowych ekip, że wspomnimy chociażby Widzew, Polonię Warszawa, czy Ruch Chorzów. – Klub w 2010 roku szukał trenera, który ogarnie szatnię. Nie brakowało starych ligowych wyg. Grać umieli, ale z młodymi dogadywali się średnio – wspomina Mateusz Dragon, jeden z piłkarzy Iskry. – I to właśnie chyba Grzesiek Lekki wpadł na pomysł, żeby zadzwonić do Żurka. A że znali się dobrze, Żurek zgodził się podjąć pracę przy Bogedaina, mimo iż klub występował tylko w okręgówce. To za jego czasów, pierwszy raz w historii udało awansować do IV ligi.

Stadion, który jest też niewątpliwie częścią historii miasta, wkrótce idzie do remontu. Położona zostanie nowa murawa i tartanowa bieżnia z prawdziwego zdarzenia. Iskrze niedługo stuknie siedemdziesiątka. Być może wtedy piłkarze nawiążą do swoich najlepszych lat i powrócą do grona czwartoligowców. Wcześniej jednak czeka ich przynajmniej runda, w której przyjdzie rozgrywać im wszystkie mecze poza domem.

Zamek Hochbergów zamieniono w Muzeum. Ich ród nie wyginął. Potomkowie księcia, dzieci bohatera pszczyńskiego obyczajowego skandalu wszechczasów mieszkają w Niemczech. 

Autor korzystał z książki “Sport w Pszczynie” Barbary Solarskiej, wyd. Miejski Ośrodek Rekreacji i Sportu, Pszczyna 2009. Tekst pochodzi ze Skarbów Miasta – “Saga Śląska, część pierwsza”, 2019.

Polecane wpisy