Do the Poznań!

kluby piłkarskie Poznań Skarby Miasta Lech Poznań

To będą zupełnie inne Skarby Miasta. Za nami już pięć części – sporo czasu, mnóstwo napisanych historii i wykonanych sesji zdjęciowych. Kiedy wzięliśmy się za ten projekt, nie myśleliśmy nawet, że po książce zadedykowanej Warszawie, będą kolejne. Tymczasem wszystko przyszło naturalnie. Ani się obejrzałem, gdy  kończąc Skarby Wrocławia, książkę o Łodzi mieliśmy już dawno w swoich rękach. Górny Śląsk zamienił się w Trójmiasto. Teraz przyszła kolej na Poznań i szczerze mówiąc, nie wiem, co będzie za pół roku, ale jestem pewny, że z Wielkopolski ruszymy dalej.

Skarby Miasta były od zawsze opowieściami o ludziach. Ludziach grających w piłkę z pasji. Tworzących drużyny, które z kolei istniejąc w jednej miejskiej przestrzeni plotły coś na kształt miejskiej, unikalnej w swoim rodzaju, sieci. Niepowtarzalność, która towarzyszy tworzeniu się lokalnych społeczności nieustannie fascynuje i daje siłę do pisania kolejnych części. 

Tę książkę napiszę jednak na innych zasadach. Będzie inna chociażby dlatego, że ogrywanie tych samych patentów po raz szósty trąciłoby rutyniarstwem a Skarby powstały właśnie dlatego, aby od rutyny trzymać się jak najdalej. Skarby będą w dalszym ciągu historią o ludziach, ale strona tekstowa ulegnie dużym zmianom. Zamiast reportaży o klubach, pojawią się sylwetki konkretnych osób. Tych wszystkich, którzy zrobili coś wielkiego, o których warto pamiętać. W Poznaniu było i jest ich całkiem sporo. 

Poprzednie części tworzyliśmy według zasady, że każdy klub musi być potraktowany tak samo. Dostanie tyle samo miejsca: obok zdjęć pojawi się przekrojowy tekst, nieważne, czy grasz w okręgówce, czy w ekstraklasie. Teraz zmieniamy to podejście. Każdemu według zasług. Takie motto towarzyszy nam w Poznaniu. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Zostaną sesje zdjęciowe. Tkankę miejską warto zobaczyć, choć teraz z wiadomych względów skurczyła się do mikroskopijnych rozmiarów. Nie będzie już długich, czasami pisanych na siłę reportaży o każdym z klubów.

Książka objętościowo nie skurczy się do trzydziestu stron, ale inaczej zagospodarujemy miejsce. Na stronach Skarbów pojawią się ci, którzy swoją grą a czasem nawet swoim życiem (tak wiem, wielkie słowa, ale wcale nie przesadzone) budowali historię miasta. Jedni grali przed wojną, inni grają do tej pory. Chciałbym żebyście ich poznali, żebyście przenieśli się w czasie do najpiękniejszych meczów, jakie rozegrano w stolicy Wielkopolski.

W ostatnich miesiącach mocno zmieniłem podejście w kwestii doboru reklamodawców. Może to naiwne, ale nie chcę, aby w książce pojawiały się firmy i instytucje, z których działalnością jest mi nie po drodze. Nie chcę firmować biznesu, który w mniejszym lub większym stopniu oparty jest o ludzkie słabości. Zresztą ów biznes odcisnął w sposób pośredni także piętno na Skarbach. Pomijając więc wszelką ideologię – nam po prostu nie wypada. Zdaję sobie sprawę, że zbieranie pieniędzy na opłacenie zespołu i druku książki będzie trwało dłużej, ale trudno. Liczy się nie tylko cel. Droga do celu jest tak samo ważna. Podobno zaczyna działać na świecie trend being good. Chętnie sprawdzę jakie jest jego oddziaływanie pisząc poznańskie Skarby i szukając źródeł ich finansowania. 

To będzie po prostu inna książka, niż te do których się przyzwyczailiście. Inna okładka, inni ludzie, inne podejście. Pięć tomów, które były fantastyczną przygodą, ale i szkołą życia jest już za nami. Wspomnieniami żyć jednak nie będziemy. Sorry, jesteśmy za młodzi. Wspomnienia odkładamy więc na bok i idziemy do przodu! Mimo trudnych czasów, ten świat cały czas należy do nas. Do the Poznań!